9 godzin temu | 28.03.2026, 10:47
Tytuł tej zapowiedzi jest oczywiście związany z narracją jaka narosła dookoła ORLEN Zastalu w tym sezonie. Kibice nazwali swoją drużynę "Zastal Express" i w trakcie dopingu używają kolejowych atrybutów. Nie będziemy polemizować z tym przydomkiem, ale postaramy się, żeby na następnej stacji postał chwilę dłużej. Może w tym pomóc fakt, że jutro zmieniamy czas na letni.
A jak wszyscy Polacy wiedzą - z tej okazji każdy pociąg łapie godzinne opóźnienie. Warto nadmienić jeszcze, że seria zespołu Arkadiusza Miłoszewskiego, w trakcie której rozpoczęła się zabawa związana z kolejowym skojarzeniem, rozpoczęła się dopiero po meczu w Toruniu. Wtedy to w pierwszym naszym spotkaniu w tym sezonie, swój drugi debiut zaliczył Tayler Persons, który w drugiej połowie przejął spotkanie i to on był głównym dyrygentem naszego powrotu do meczu. Wtedy to w cztery minuty trzeciej kwarty zaliczyliśmy run 17:0 i ze stanu 48:62 udało się wyjść na prowadzenie 65:62. ORLEN Zastal nie dał rady zatrzymać naszego ataku i ostatnie 15 minut ostatecznie zakończyło się rezultatem, aż 47:19 dla nas. Od tamtego czasu Zielonogórzanie zdecydowanie poprawili swoją grę w obronie i unikali takich wpadek. Dobra gra w pierwszej rundzie pozwoliła im na awans do turnieju finałowego Pucharu Polski, gdzie dopiero w finale musieli uznać wyższość Energa Trefla Sopot.
Ostatni czas nie jest już tak dobry dla ORLEN Zastalu. Po okienku ich bilans jest identyczny jak nasz, ale grali z zespołami z czuba tabeli. King Szczecin wygrał dopiero w końcówce po rzucie wolnym Mateusza Kostrzewskiego. Co prawda w ostatnim momencie rzuty wolne wykonywał jeszcze Patrick Cartier, ale nie trafił ani razu i dzięki temu King wygrał jednym punktem. Potem ORLEN Zastal pojechał do Warszawy, gdzie nie sprostał Legii Warszawa i przegrał 84:66. W ostatniej kolejce do Grodu Bachusa przyjechał PGE Start Lublin, który mocno postawił się gospodarzom i walczył do samego końca. Zespół trenera Miłoszewskiego bez Chavaughna Lewisa w składzie musiał się mocno napocić, żeby wygrać to spotkanie, ale ostatecznie na tablicy na końcu spotkania widniał wynik 76:73. Było to 12 zwycięstwo ORLEN Zastalu, który głośno zgłasza akces do pierwszej dziesiątki. W zeszłym tygodniu ułatwiliśmy im zadanie pokonując Anwil Włocławek, z którym do tej pory Zielonogórzanie byli na równi. Jeżeli chodzi o nasze główne zmartwienia w składzie przeciwników to oczywiście na czoło wysuwa się tercet Chavaugn Lewis, Jakub Szumert oraz Andy Mazurczak. Lewis w dobrym stylu wrócił do Polski i pokazuje, że nadal potrafi zdobywać punkty. Szumert notuje zdecydowanie najlepszy sezon w karierze i doskonale odnajduje się w grze zaordynowanej przez trenera Miłoszewskiego. Duża w tym zasługa Andy'ego Mazurczaka, który razem z obecnym coachem ORLEN Zastalu zdobywał medale w Szczecinie.
Nasz zespół do Zielonej Góry udaje się z Taylerem Personsem, jednak decyzja czy TP zagra zostanie podjęta przed meczem. Reszta składu pozostaje bez zmian.
Przewidywana pierwsza piątka:
PG: Andy Mazurczak
SG: Conley Garrison
SF: Jayvon Maughmer
PF: Jakub Szumert
C: Phil Fayne
Rezerwowi:
Dwight Wilson
Miłosz Majewski
Krzysztof Sulima
Chavaughn Lewis
Marcin Woroniecki
Spotkanie w Zielonej Górze z ORLEN Zastalem odbędzie się 29 marca o godzinie 12:30.
Transmisję telewizyjną z tego spotkania przeprowadzi Polsat Sport 2.